niedziela, 13 listopada 2016

13/11/2016: Jak poleciałam do Oslo za 58 zł


WŁASNE BIURO PODRÓŻY
        W zasadzie nie wiem od czego zacząć, więc może zacznę od początku. Od zawsze miałam z moją przyjaciółką takie ciche marzenie, żeby podróżować.  Bez biura. Żeby stać się swoim własnym biurem podróży. I wiecie co ? Jak się okazuje, to wcale nie jest takie trudne!  

NIEPEWNOŚĆ
        Bilety do Oslo kupiłyśmy w lato. Znalazłyśmy jest przez stronę  skyscanner.pl, a dokładnym "przewoźnikiem" był Rayanair. Poleciałyśmy do Oslo za 58 zł.  Powiem Wam jedno. To taniej niż z Warszawy do Wrocławia.  Wylot miałyśmy  21 października, a powrót dwa dni później. Czy to wystarczająco dużo czasu, aby zobaczyć chociaż część Oslo? Oczywiście, że tak. Zaraz po wylądowaniu na lotnisku Oslo Rygge, skorzystałyśmy z oferty przewoźnika Rygge Expressen, który dowiózł nas do centrum miasta.  Uliczkami Oslo zaczęłyśmy przechadzać się ok. godziny 11 w piątek. Zameldowanie w hostelu miałyśmy mieć pięć godzin później. Nadal nie byłyśmy pewne, czy wszystkie rezerwacje wykonałyśmy prawidłowo, ale na tamtą chwilę niczym się nie przejmowałyśmy...


JESIEŃ GÓRĄ
        Weekend, w który wybrałyśmy się do Norwegii był najbardziej rozchwytywanym weekendem w ostatnim czasie. Na początku zastanawiałam się czemu, ale wszelkie wątpliwości zniknęły, gdy tylko tam dotarłyśmy. Było pięknie, było jesiennie, i co najważniejsze, obyło się bez deszczu, którego tak się obawiałyśmy! 


PIERWSZE KILOMETRY
        Pierwszy dzień poświęciłyśmy na piesze zwiedzanie miasta. Zrobiłyśmy ok 11 km z plecakami. Weszłyśmy na słynny dach opery, przeszłyśmy się głównymi ulicami i parkami, wypiłyśmy przepyszną kawę, a następnie udałyśmy się do hostelu. Nasze zdziwienie było duże, ponieważ warunki były o wiele lepsze niż nam się wydawało, a na recepcji siedziały dwie Polki :) Wieczorem również nie pozwoliłyśmy sobie na odpoczynek, ponieważ wybrałyśmy się wzgórze Ekeberg, z którego widać panoramę całego miasta. Nie zdziwicie się pewnie, jeśli napiszę, że widok był powalający! 





ARTYSTYCZNA PODRÓŻ
        Drugi dzień był równie produktywny.  Tym razem jednak wspomagałyśmy się kartą miejską - Oslo Pass, która niestety do najtańszych nie należy, ale dzięki niej, mogłyśmy skorzystać z wielu atrakcji Oslo. Najbardziej wyczekiwana przez nas, poszła na sam początek dnia. Odwiedzenie National Gallery było naszym marzeniem. To tam znajdują się obrazy Pablo Picasso, Moneta, czy Edvarda Mauch'a. Następnym przystankiem na naszej podróżniczej mapie było Muzeum Wikingów, do którego bardzo chciała wybrać się Klaudia oraz National Museum of Contemporary Art, które słynie z ruchomych wystaw. Widziałyśmy również The Palace Park, Teatr Narodowy i poszłyśmy na kolejną dobrą kawę, z której słynie Skandynawia.  Wieczorem natomiast poszłyśmy zjeść pierwszy ciepły posiłek w Oslo i udałyśmy się autobusem ponownie na lotnisko. To tam planowałyśmy spędzić kolejną noc.  




CIĘŻKIE POWROTY
 Spanie na lotnisku było dobrym pomysłem na oszczędzenie pieniędzy, ponieważ wylot miałyśmy mieć po 6 rano, nie opłacało nam się spać w hostelu. Przed naszą pierwszą podróżą wiele czytałyśmy o pobycie w Oslo i właśnie stąd wiedziałyśmy, że władze lotniska zdecydowanie nie mają problemu z przysypiającymi podróżnymi. Wybrałyśmy dogodne miejsce pod ruchomymi schodami, które na noc są wyłączane.  Może nie było nam najcieplej, ale nie my jedne wpadłyśmy na ten pomysł. Inni jednak byli nieco lepiej zaopatrzeni, bo posiadali śpiwory i materace dmuchane. My niestety tylko kurtki ...  

     
GDZIE ZAMIESZKAĆ?
Jako podsumowanie mogę jedynie dodać, że Oslo jest piękne. Ludzie są niesamowici, a klimat miasta poraża. W chwili obecnej, jeśli miałabym wybrać miejsce, w którym chciałabym mieszkać na stałe, byłoby to Oslo. I wcale nie chodzi tu o urodę norwegów, haha.


KOSZTY CAŁEGO WYJAZDU: 


* Bilet lotniczy Warszawa Modlin- Oslo Rygge 21.10.16-23.10.16 - 58 zł w dwie strony
* Przejazd z lotniska do centrum i z centrum do lotniska Rygge Expressen, bilet studencki - ok 260 NOK/ ok.130 zł
* Oslo Pass 24h, bilet studencki - ok 150 zł
* Jedzenie- 0 zł / Całe jedzenie zabrałyśmy ze sobą z Polski wraz z pustymi butelkami po wodzie, które wypełniałyśmy wodą z kranu już na miejscu (jest ona czystsza niż butelkowa woda).  Jedzenie są to koszty ruchome, które wraz z potrzebami się zmieniają. My koniecznie chciałyśmy spróbować jedzenia i kawy na co przeznaczyłyśmy ok. 210 NOK ( czyli mniej więcej 105 zł)
* Anker Hostel, jedna noc pokoju dwuosobowym z łazienką i kuchnią - ok. 130 zł

Może wyjazd nie należał do tych najtańszych, ale gdybyśmy zrezygnowały z kilku dogodności, zdecydowanie taki by był.  Niedługo być może uda mi się skleić filmik z wyjazdy, a tymczasem zapraszam Was na pierwszy podróżniczy "dokument" prosto z Cypru !



Kinga





środa, 19 października 2016

19/10/2016: #Cypr, czyli throwback do wakcji


GDZIE ? PO CO ? DLACZEGO? 

        Początek minionych wakacji był świetny. Byłam we Włoszech i spełniłam jedno ze swoich podróżniczych marzeń ! No właśnie, a co dalej? Dalej jakoś te wakacje przeleciały mi między palcami. Nie piszę, że nic nie robiłam, bo tak nie było, aczkolwiek zwracam uwagę na to, że zdecydowanie minęły za szybko.  Mimo wszystko ja i moi przyjaciele postanowiliśmy zakończyć je z impetem. Wspólny wyjazd planowaliśmy już jakiś czas. Kwestią dogadania był tylko termin i miejsce. Padło na Cypr. Nigdy nie myślałam o odwiedzeniu tej wyspy, dopóki nie dostaliśmy maila z biura podróży z fajną ofertą właśnie w tamte strony.  

        Cypr jest wyspą podzieloną na dwie części- grecką i turecką. Nasz hotel mieścił się w Kyrenii, czyli na tureckiej części wyspy.  Nie jest on obecnie w żaden sposób zagrożony i nie czułam się tam w niebezpieczeństwie, więc jeśli ktoś kiedyś  będzie zastanawiał się nad wyjazdem w tą część wyspy- gorąco polecam ! Dlaczego wyspa nie jest zagrożona strefami wojennymi? Ponieważ nie jest dla nikogo w taki sposób atrakcyjna. Ludzie tam mimo wszystko żyją w zgodzie, a część, na której byliśmy jest przepiękna. Dzikość, plaże, pustynie i wzgórza skalne rozciągające się kilometrami, sprawiły, że nie mogliśmy uwierzyć w istnienie tak pięknego miejsca. Co prawda na Cypr polecieliśmy z biura podróży, ale udało nam się zwiedzić sporą część miasta  o własnych siłach.

         Kyrenia to miasteczko z małą liczbą turystów, a jeśli już są, to są to zazwyczaj Brytyjczycy, których ciągnie w tamte strony fakt, iż kiedyś na Cyprze zamieszkiwała duża kolonia brytyjska. W centrum miasta znajduje się piękny port, który nie tylko dodaje uroku miastu, ale jest właśnie jego główną atrakcją turystyczną. 

        Co więcej?  Nasz hotel nie był ulokowany bezpośrednio nad morzem, dlatego postanowiliśmy skorzystać z lokalnych busów, które kursują na przeróżne plaże dosłownie co kilka minut (należy jednak pamiętać, że ruch na Cyprze jest lewostronny!). Jedną  z takich plaż była plaża Oris z krystaliczną wodą. Jednak to nie ta plaża zachwyciła nas najbardziej...  Na zdjęciach poniżej zobaczycie Golden Beach, czyli plażę, która mierzy ponad 5 km i znajduje się na Półwyspie Karpaz. Jest to część Cypru, która została wzięta pod ochronę. Nie znajdują się tam żadne hotele, żadne restauracje. W zasadzie nie ma tam nic. Ale czy nic tak wygląda? No właśnie.. przekonacie się oglądając zdjęcia, które załączam do dzisiejszego wpisu.

         Jest to chyba mój pierwszy wpis na tym blogu o takiej charakterystyce. Zawsze to zdjęcia z podróży miały za nią przemawiać, ale chciałam sprawdzić swoje siły w takiej formie. Być może już niedługo zmienię wygląd bloga, więc i wygląd postów się zmieni i jeśli tylko będzie ku temu okazja, częściej będą pojawiać takie wpisy. No właśnie okazja..  Być może już wkrótce zabiorę Was w kolejną podróż :)












Zdjęcia robione przez nas wszystkich :)
Sprzęt: Canon 5d Mark II / obiektywy 50 mm 1.4 i 24 mm 2.8 / Go Pro Hero 4



Do napisania !

wtorek, 20 września 2016

20/09/2016: Think pink

        Na zakończenie letniego sezonu przygotowałam jeszcze dwie stylizacje Jedna z nich to ta, którą zobaczycie dziś, a następna ukaże się niebawem :) W późniejszym czasie zamierzam podzielić się z Wami moimi wspomnieniami z Cypru, ale najpierw postaram się skleić z tego wyjazdu jakiś film. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Przepraszam, za kolejną długą przerwę, ale ostatnio jest tak, jakby czas stanął w miejscu i nie chciał ruszyć..








bluzka-sh/sukienka-moda włoska %/ buty-Zara% /torebka, choker- Bershka/okulary, ramoneska-H&M

Zdjęcia: Maja Pinczewska




Kinga